SN odfrankowił kredyt denominowany

Sąd Najwyższy po raz pierwszy „odfrankowił” umowę o kredyt denominowany. Sąd usunął z umowy klauzulę walutową oraz pozostawił w mocy pozostałą część umowy. W efekcie, umowa opiewa na kredyt w wysokości kwoty nominalnej przekazanej przez bank, oprocentowanej stawką LIBOR i marżą.

Chodzi o wyrok SN z 29.10.2019 (IV CSK 309/18). SN nie zgodził się w tym zakresie z sądami pierwszej i drugiej instancji, które unieważniły taką umowę jako sprzeczną z art. 58 par. 1 i art. 353 (1) kodeksu cywilnego oraz z art. 69 ust. 1 prawa bankowego. SN uznał, że umowa zawiera niedozwoloną klauzulę walutową dotyczącą denominacji, tj. przeliczenia kredytu wyrażonego we franku szwajcarskim, które należy z niej wyeliminować. Po usunięciu nieuczciwej klauzuli, jak wskazał TSUE, pozostaje zaś ustalić, czy zgodnie z polskim prawem umowa może dalej funkcjonować. Zdaniem SN może.

Wyrok ten jest szczególnie istotny. Po pierwsze dotyczy on bowiem kredytu denominowanego, tj. takiego, gdzie kwota w umowie została określona we frankach szwajcarskich, a wypłata nastąpiła w złotówkach. We wspomnianym wyroku SN dokonał zatem niejako zrównania kredytów denominowanych i indeksowanych i uznał, że kredyty denominowane mogą nadal funkcjonować po wypadnięciu z nich niedozwolonych klauzul walutowych. Utrzymanie umowy w mocy w pozostałej części usuwa także problem wzajemnych rozliczeń po ustaleniu nieważności umowy.

Sąd Okręgowy, orzekający w sprawie w pierwszej instancji wskazał, że zawarte w umowie klauzule walutowe są niedozwolone, a w konsekwencji uznał umowę za nieważną. Sąd zwrócił uwagę, że Bank nie wskazał wysokości zadłużenia. Bank domagał się bowiem nie tego co nienależycie świadczył, ale tego, co w swojej ocenie na gruncie zawartej umowy powinien był świadczyć, tj. oddać do dyspozycji kredytobiorcy na cel objęty umową kwoty należnej we frankach szwajcarskich. Zdaniem Sądu Apelacyjnego (II Instancji) charakter kredytu jako denominowanego do waluty obcej nie odpowiadał treści sporządzonej umowy, a sprzeczność jej postanowień z art. 69 prawa bankowego, który nakazuje umieszczenie w umowie jednoznacznej kwoty kredytu, którą bank oddaje do dyspozycji kredytobiorcy sprawiła, że umowa ta była nieważna.

W skardze kasacyjnej, złożonej przez Bank, powołano się, po pierwsze, na błędne przyjęcie nieważności umowy z uwagi na brak określenia kwoty oddanej kredytobiorcy do dyspozycji w walucie, w jakiej kredyt został udzielony, tj. w złotych polskich, a po drugie nie zgodził się z tym, że klauzula waloryzacyjna jest sprzeczna z naturą kredytu oraz zasadami współżycia społecznego, z uwagi na brak ograniczenia ryzyka kursowego, jednokierunkowy charakter waloryzacji i posłużenie się nieobiektywnym miernikiem waloryzacji, co według sądu skutkowało zachwianiem równowagi stron, a w konsekwencji ustaleniem nieważności całej umowy.

Sąd Najwyższy, rozpoznając skargę kasacyjną podkreślił, że kluczowe znaczenie dla rozstrzygnięcia sporu między stronami ma określenie charakteru prawnego zawartej umowy. Wskazał, że w umowie należy wskazać kwotę kredytu, jest to bowiem jej istotny element. Zaś w analizowanej umowie, poza jednorazowym wskazaniem w niej franków szwajcarskich, mających być walutą kredytu, więcej się o nich nie wspomina. Całe postępowanie związane z zawarciem oraz zrealizowaniem umowy ze strony Banku oraz świadczenie zapłaty ze strony kredytobiorcy stanowiące zwrot kredytu w ciągu lat obowiązywania umowy miało nastąpić w złotych. Sformułowanie umowy w taki sposób, że w pierwszym jej merytorycznym postanowieniu bank umieścił kwotę kredytu we frankach szwajcarskich, wobec całej pozostałej treści umowy i jej załączników jej tylko niezasługującym na ochronę kamuflażem rzeczywistych intencji Banku. Dlatego, zdaniem SN, zawarta umowa kredytu hipotecznego dotyczy złotówek i to ich dotyczy klauzula waloryzacyjna. Według SN fakt, że kwota kredytu nie została określona w złotych nie skutkuje nieważnością, bo można tę kwotę ustalić. Jest nią kwota pieniędzy, jaka została oddana w złotych do dyspozycji kredytobiorcy w celu uiszczenia należności osobie trzeciej. Dlatego nie można uznać umowy za nieważną, zwłaszcza, że mogłoby się to okazać niekorzystne zarówno dla kredytobiorcy, jak i banku. W tej sytuacji należy zbadać, czy zawarte klauzule waloryzacyjne są uczciwe.

Zdaniem SN, w tej sprawie nie budzi wątpliwości fakt, że klauzulę waloryzacyjną należy uznać za niedozwoloną. Odwołanie do kursów walut zawartych w „Tabeli kursów” oznacza naruszenie równorzędności stron umowy przez nierównomierne rozłożenie uprawnień i obowiązków między partnerami stosunku obligacyjnego. A zgodnie z wyrokiem SN z 24.10.2018 r., II CSK 632/17, takie postanowienia są bezskuteczne. Następnie SN odniósł się do unijnej dyrektywy 93/13 w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich i orzecznictwa TSUE. Wskazał, że ich celem jest osiągnięcie stanu „niezwiązania” konsumenta zakwestionowanymi postanowieniami umownymi, przy jednoczesnym (na ile to możliwe) utrzymaniu w mocy umowy. Uznał więc, że niedozwolone klauzule należy wyeliminować z umowy.

Dalej SN odniósł się do niedawno wydane orzeczenia TSUE w sprawie Państwa Dziubak. Zdaniem SN TSUE wskazuje dwie możliwości rozstrzygnięcia. Pierwsza, to ustalenie, czy taka umowa może obowiązywać w pozostałym zakresie. Druga, to uznanie jej za nieważną, zwłaszcza ze względu na brak któregoś z koniecznych składników. W tej sprawie trzeba zatem ustalić, czy klauzula waloryzacyjna odnosi się do świadczenia głównego. W tym miejscu SN uznał, że klauzula denominacyjna spełnia jedynie rolę dodatkowego mechanizmu przeliczeniowego. A zatem jej usunięcie nie musi spowodować unieważnienia całej umowy, zwłaszcza, że można określić świadczenie stron w walucie. W efekcie zwrot kredytu, czego domaga się Bank, obejmowałby kwotę nominalną, przekazaną kredytobiorcy i odsetki. I tu SN wskazał, że nie ma powodu, aby oprocentowanie było według innej stawki niż LIBOR. Nie może to być WIBOR, bo nie występuje w ogóle w umowie. Co więcej, zawierając umowę w 2004 roku, żadna ze stron nie brała go pod uwagę, bo umowa z nim byłaby pozbawiona racjonalności. SN wskazał także, że takiej, niekompletnej umowy, nie da się uzupełnić przepisami dyspozytywnymi. Wprawdzie w dotychczasowym orzecznictwie dopuszczało się takie działanie, ale powinny one mieć charakter wyjątkowy. Takim działaniom sądu, który stwierdzi nieuczciwy charakter postanowienia umownego, sprzeciwia się bowiem unijna dyrektywa 93/13. Dlatego SN uznał za właściwe „odfrankowienie” kredytu.

SN podkreślił również, że rozstrzygnięcie sporu powinno uwzględniać interesy obu stron umowy, ważyć je i odpowiadać poczuciu sprawiedliwości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.