Czy płonący schab z dzika może być przyczyną odpowiedzialności odszkodowawczej?

Sąd Apelacyjny w Lublinie, w wyroku z 6 czerwca 2019 roku (sygn. akt III APa 4/19) rozważał bardzo ciekawy stan faktyczny. Na jego podstawie doszedł do wniosku, że dolanie spirytusu do palącej się potrawy, trzymanej w tym czasie przez kelnerkę, stanowi naruszenie zasad BHP i było przyczyną uszczerbku na jej zdrowiu. Ale po kolei…

Powódka pracowała jako kelnerka w restauracji. Podczas jednej z jej zmian klient zamówił płonący schab z dzika. Kiedy kelnerka wynosiła danie z kuchni, udekorowane dwoma palącymi się kostkami cukru nasączonymi spirytusem, została zatrzymana przez szefową kuchni, która dolała na potrawę spirytus z butelki. Płomień zwiększył się gwałtownie i objął grzywkę, włosy i koszulkę Powódki.

Powódka doznała poważnych oparzeń miejscowych ponad 18 procent ciała, oparzeń górnych dróg oddechowych oraz krtani. Musiała przejść operację dla zlikwidowania przykurczy szyi. Wypadek skutkował także trwałymi śladami oparzeń oraz bliznami na szyi i klatce piersiowej.

Pierwszy protokół powypadkowym sporządzony przez specjalistę BHP, jako przyczynę wypadku wskazywał „nagłe i niespodziewane zapalenie się włosów kelnerki w czasie niesienia potrawy – poślizgnięcie w obrębie pokoju wydawania posiłków”. Protokół ten został podpisany przez Powódkę in blanco jeszcze w szpitalu i został sporządzony bez jej wysłuchania.

Protokół ten został zakwestionowany wskutek interwencji rodziny Powódki. Został sporządzony nowy protokół, już uwzględniający wyjaśnienia Powódki. W protokole tym zdarzenie to uznano za wypadek przy pracy. Jako przyczynę wypadku wskazano „dolanie alkoholu do niesionej potrawy, nieuwagę i nieostrożność szefowej kuchni, zaskoczenie niespodziewanym zdarzeniem”. Nie stwierdzono wyłącznej winy czy też rażącego niedbalstwa Powódki. Protokół ten został przesłany do PIP oraz ZUS.

Powódka wniosła pozew i domagała się od pracodawcy zadośćuczynienia w kwocie 300 tys. zł. Pozwany wnosił o oddalenie powództwa.

Sąd Okręgowy w Lublinie stwierdził, że Pozwany (pracodawca) odpowiada za wypadek. Sąd oparł się w tym zakresie na opinii biegłego sądowego z zakresu BHP, który stwierdził, że dolanie spirytusu do płonącej potrawy trzymanej w ręku przez kelnerkę narusza zasady BHP, bo grozi poparzeniem. W efekcie, zdaniem Sądu, zachowanie szefowej kuchni stanowiło naruszenie zasad BHP, a powódce została wyrządzona krzywda w postaci rozstroju zdrowia. Krzywda ta zaistniała przy wykonywania obowiązków pracowniczych. Natomiast Pozwany odpowiada za szkodę wyrządzoną przez podległego pracownika na zasadzie ryzyka.

Zdaniem Sądu, Pozwany nie wykazał także, aby Powódka w jakimkolwiek stopniu przyczyniła się do powstania lub zwiększenia szkody. Jak ustalono – w chwili wypadku miała związane włosy, niosła danie na wyciągniętej ręce i zachowywała należytą ostrożność. Proces leczenia był prowadzony prawidłowo i Powódka nie zaniedbała wykonania jakichkolwiek zabiegów zalecany przez lekarzy czy rehabilitantów. Zdaniem Sądu Okręgowego, wobec doznanej krzywdy, odpowiednią sumą tytułem zadośćuczynienia stanowi kwota 150 tys. zł.

Sąd Apelacyjny w Lublinie podzielił stanowisko Sądu Okręgowego co do odpowiedzialności Pozwanego. Na podstawie przeprowadzonych opinii biegłych z zakresu psychiatrii, psychiatrii, chirurgii plastycznej i fizjoterapii uznał jednak, że kwota 150 tys. zł jest w stanie faktycznym rażąco wygórowana.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego, choć Powódka została oszpecona, głównie na szyi i części klatki piersiowej, to ogólny stan jej zdrowia jest dobry. Wypadek nie spowodował długotrwałego wpływu na jej organizm i jego funkcje. Uraz nie będzie miał wpływu w przyszłości na jej stan zdrowia. Dlatego Sąd uznał, że odpowiednią kwotą będzie zadośćuczynienie w wysokości 75 tys. zł. Należy także zauważyć, że Powódka otrzymała dodatkowo 22 tys. zł z ZUS.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.